Naprawa radia samochodowego Rocer RC-119

Po zakupie samochodu, którego się dorobiłem mianowicie Volkswagena Golfa IV wraz z nim nabyłem nie działające radio. Do pojazdu zakupiłem nowe, nie podejmując się potencjalnych napraw w tym okresie. Obecnie spisuje się przyzwoicie i spełnia moje oczekiwania nie mniej jednak po długim czasie postanowiłem się zabrać za ratunek pierwotnego urządzenia. Zapraszam wszystkich do lektury opisującej przebieg operacji.

 

Dlaczego i czemu radio umarło

Problem polegał na tym, że radio po prostu nie działało wogóle. Panel przedni nic nie wyświetlał, naciskanie przycisków ON/OFF też nic nie pomagało nie wspominając o usłyszeniu jakiegokolwiek dźwięku z głośników urządzenia. Pierwsza myśl wskazująca występującą usterkę to nieodpowiednie zasilanie urządzenia lub jego całkowity brak. Po żmudnym rozebraniu urządzenia do gołej płytki drukowanej wraz z elementami skupiłem swój umysł i zmysły zaczynając poszukiwania 😛 . Biegnąc za przewodem zasilającym radio z bezpiecznikiem z oprawką na kablu prześledziłem jego odejścia do różnych układów. Ścieżki doprowadziły mnie między innymi do wzmacniacza umieszczonego do obudowy radia poprzez radiator chłodzący komponent. Podczas oględzin natknąłem się na rezystor, którego jego zewnętrzna osłona z kolorowymi paskami informujących o parametrach opornika (patrz.:TUTAJ ). Prowadził on od zacisku ANTENA POWER do nóżki stabilizatora oznaczonego 7805. Co mnie zaciekawiło obydwa te elementy nie były uszkodzone. Rezystor miał swój opór 22Ω, a stabilizator nie był przebity i działał prawidłowo po sprawdzeniu stabilizując napięcie na poziomie 5,05V. Mimo wszystko rezystor zdecydowałem zostawić. Napięcie z tego obwodu odchodziło do styków wspomnianego niedziałającego panelu przedniego.Obok opisanego wyżej obwodu znajdował się również układ stabilizatora 7809 z wyjściem prowadzącym również do styków łączących się z panelem przednim. Wizualnie jednak nie stwierdziłem tutaj wystąpienia jakiejś usterki.

 

Rozwiązanie zagadki uszkodzenia 

Wejścia stabilizatorów były połączone wraz z szeregowymi rezystorami 22Ω do zacisku Antena power poprzez niewielki bezpiecznik SMD 500 mA. Radio nie miało prawa działać poprawnie gdyż kabel ten był usunięty z zacisku wychodzącego z radia. Tak , więc poważna usterka okazała być się prymitywną pomyłką 😀 pewnego montera radia w moim środku transportu 🙂 Jako, że Golf „czwarty” nie ma wysuwanej anteny po przekręceniu kluczyka w stacyjce fachowiec usunął go z zacisku nie mając pojęcia, że występujący tam potencjał jest niezbędny do „odpalenia” tego co konieczne do kontaktu urządzenia ze światem zewnętrznym. Swoja drogą wyszło mi to na korzyść bo dało się zbić cenę za niesprawne urządzenie.

Naprawa i uruchomienie 

W celu zasilenia zacisku ANTENA POWER wykonałem mostek do zacisku +12V. Pierwsze próby uruchomieniowe wykonałem bez panelu przedniego, a jedynie mierząc napięcia na stabilizatorach i czy przypadkiem nie nagrzewają się sprawdzane elementy. Stwierdziłem, że nic niedobrego w nich nie zachodzi i działają poprawnie. Po podpięciu panelu do radia Rocer stało się tak jak się tego spodziewałem Ekran zaświecił się, jednak byłem niemiło zaskoczony tym, że urządzenie nie reagowało na naciśnięcia przycisków, także encodera. Po zresetowaniu wszystko wróciło do normy i można było poruszać się po menu. Podczas lekkiego naciśnięcia na panel wyświetlacz i podświetlenie zgasło co zasugerowało mi wyczyszczenie styków kontaktem oraz drobnym papierem wodnym aby poprawić styk. Nie były one w zbyt dobrym stanie pod długiej nieaktywności leżąc na półce. Aby w ostateczności się dowiedzieć „czy będzie to grało” 😉 podłączyłem głośnik ze starego telewizora 8Ω 40 Wat , Do Rocera podłączyłem swojego pendriva z muzyką używanego na codzień w swoim „golfiku” co zakończyło się znów pozytywnym skutkiem (patrz wideo na końcu)

Podsumowanie 

Obecnie po dokonanej naprawie zastanawiam się czy nie umieścić go z powrotem w aucie czy lepiej zrobić sobie takie radio do użytkowania w warsztacie czy nawet w terenie np do grila, pikniku itp. Raczej wybiorę tę druga opcję co jest i tak super pomysłem i kwestią drobnej rozbudowy. Chociaż „usterka” kosztowała mnie grosze i nie okazała się wcale takim wielkim wyczynem cieszy mnie bardzo bo udało mi się radio uratować przed złomem. Ponadto miałem go właściwie za darmo po kupnie samochodu 🙂 , tak więc 2 w 1 + radość z naprawy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *